Kamil Nosel na antenie Radia ZET wykręca telefoniczne numery polskim gwiazdom. Jego ofiarą padła również Doda. Wydawałoby się, że tak wybuchowa gwiazda nie będzie dobrze reagowała na publiczne żarty z jej osoby. Ale po raz kolejny Doda zaskoczyła wszystkich. Nosel nie spodziewał się pewnie, że gdy będzie dzwonił do Rabczewskiej, gwiazda będzie w stanie alkoholowego upojenia. Kamil Nosel zadzwonił do Dody i przedstawił się jako pracownik poczty, który proponuje prenumeraty różnych periodyków (między innymi o wędkarstwie). Doda, wbrew powszechnym oczekiwaniom, zamiast zmieszać natrętnego rozmówcę z błotem, śmiała się, żartowała i kontynuowała rozmowę. Na samym końcu okazało się, że gwiazda przebywa w Los Angeles i właśnie bawi się na imprezie.
"Już nigdy nie odbiorę telefonu będąc na domówce w Los Angeles w stanie wiadomym o 4 rano :)))))" - napisała później Doda na swoim facebookowym profilu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz