czwartek, 5 kwietnia 2012

Zioła nie są potrzebne ...

Sorki że wczoraj nie pisałam ale byłam u kuzyna i On siedział na kompie ;(

- Trochę zajechałem swój wokal, zbyt siłowo śpiewałem – przyznaje Kamil Bednarek, który przeszedł niedawno operację strun głosowych. Z rozbawieniem przyjmuje informację jednej z gazet, że jest jednym najlepiej zarabiających muzyków w Polsce. – Dobre! – śmieje się.
Cała Polska poznała go dwa lata temu jako finalistę trzeciej edycji "Mam talent!" – mimo że programu nie wygrał, to właśnie on okazał się jego największym zwycięzcą. Nie tylko dlatego, że debiutancki album jego zespołu StarGuardMuffin "Szanuj" rozszedł się do dziś w przeszło 75 tysiącach egzemplarzy (nieźle przyjęta została też zeszłoroczna EP-ka "Jamaican Trip"). To właśnie w znacznej mierze dzięki Kamilowi Bednarkowi muzyka reggae wróciła na polskie listy przebojów.




Aktywność znajomych z facebooka
Najnowsza płyta czy elektryzujący koncert? Sprawdź co zainteresowało Twoich znajomych.

Zioła nie są potrzebne

Rozmowa z Kamilem Bednarkiem

Kamil Bednarek na ukochanej Jamajce - screen z making of teledysku "Jamican Trip"
Kamil Bednarek na ukochanej Jamajce - screen z making of teledysku "Jamican Trip"
- Trochę zajechałem swój wokal, zbyt siłowo śpiewałem – przyznaje Kamil Bednarek, który przeszedł niedawno operację strun głosowych. Z rozbawieniem przyjmuje informację jednej z gazet, że jest jednym najlepiej zarabiających muzyków w Polsce. – Dobre! – śmieje się.


Cała Polska poznała go dwa lata temu jako finalistę trzeciej edycji "Mam talent!" – mimo że programu nie wygrał, to właśnie on okazał się jego największym zwycięzcą. Nie tylko dlatego, że debiutancki album jego zespołu StarGuardMuffin "Szanuj" rozszedł się do dziś w przeszło 75 tysiącach egzemplarzy (nieźle przyjęta została też zeszłoroczna EP-ka "Jamaican Trip"). To właśnie w znacznej mierze dzięki Kamilowi Bednarkowi muzyka reggae wróciła na polskie listy przebojów.
Korzystając z przerwy w koncertach, spowodowanej niedawną operacją strun głosowych, Kamil bierze właśnie udział w telewizyjnej "Bitwie na głosy", której jest jednym z faworytów. Jeszcze w tym roku zamierza wydać drugą płytę, tym razem już pod szyldem Bednarek, a nie StarGuardMuffin, zawieszonego z powodu odejścia jednego z członków. Przymierza się też zrobienia matury, którą, jak sam przyznaje, dwa lata temu świadomie sobie odpuścił.
Paweł Piotrowicz: Na początek gratulacje.
KAMIL BEDNAREK: Dzięki, ale za co?
"Fakt" napisał, że jesteś jednym z najlepiej zarabiających muzyków w Polsce.
Dobre [śmiech].
Potwierdzasz?
No co ty. Ale ja i tak nie przywiązuję większej wagi do pieniędzy. Nie robię tego, co robię, dla nich, tylko dla pasji. Jestem pod tym względem ogromnym szczęściarzem.
Ostatnio zawiesiłeś jednak swój zespół StarGuardMuffin. Co teraz?
Nie miałem innego wyjścia. Zespół to zespół, a skoro jeden z jego elementów, Kuba Wojciechowski, zdecydował się na odejście, nie chciałem używać starej nazwy.
Pod jakim szyldem będziesz teraz występował?
Po prostu Bednarek, ale będę traktował to jako zespół. Skład się nie zmienił, poza tym, że doszedł do nas gitarzysta Peter. Mamy zamiar we wrześniu wydać drugą płytę.
Kamil Bednarek w "Bitwie na głosy". Zobacz!
Kamil Bednarek zdradza swoją strategię
Bednarek i "Wahat a Wonderful World"
Występ zespołu Kamila Bednarka z piosenką U2
"Jako siostra Kamila Bednarka nie jestem faworyzowana"
"Bitwa na głosy" - casting w Brzegu z Kamilem Bednarkiem
"Bitwa na głosy" ekstra! Zobacz wideo!
Czym zaskoczysz?
Dużym krokiem do przodu. Gdy pisałem numery na pierwszy krążek, miałem 16-17 lat. To było jeszcze na grubo przed "Mam talent!". Wiele się od tamtego czasu zmieniło, nabrałem ogromnego doświadczenia. Na pewno te nowe numery są ciekawsze, bardziej intrygujące melodycznie, brzmieniowo i tekstowo. Mieszamy w nich różne gatunki i brzmienia, dodajemy hip-hopową perkusję. Jestem świadomy, że słuchają nas ludzie w różnym wieku, mający różne upodobania.
Odwiedź nasz serwis specjalny poświęcony "Bitwie na głosy"!
Na co ci w tym momencie ta "Bitwa na głosy"?
Początkowo, gdy dostałem propozycję udziału, byłem lekko sceptyczny, ale szybko dostrzegłem plusy tego programu. Po pierwsze, nikt tu nikomu niczego nie narzuca. Sam wybieram kawałki, aranżacje, drużynę. Po drugie, promuję muzykę reggae, w telewizji raczej rzadko obecną. Po trzecie – pomagam innym. Nie dość, że główna nagroda idzie na cel charytatywny, to jeszcze młodzi wokaliści mają szansę tu zaistnieć. Cieszy mnie, że oczy kamer nie są zwrócone na mnie.
A nie żałujesz czasu, jaki mógłbyś poświęcić na koncerty czy pracę w studiu?
Niemal cały zeszły rok spędziłem w drodze – dałem jakieś 140 koncertów. Trochę zajechałem swój wokal, zbyt siłowo śpiewałem. W grudniu przeszedłem operację strun głosowych. Wiedziałem, że nie będę mógł przez jakiś czas grać koncertów. Musiałem ten czas jakoś zagospodarować i to też miało ogromne znaczenie przy podejmowaniu decyzji o udziale w "Bitwie na głosy".
Co ci konkretnie dolegało?
Trzeba było mi usunąć polipa z jednej ze strun, naciskał na drugą. Teraz już jest Ok., gram nawet pojedyncze koncerty, choć nadal muszę uważać. Ale jak widzisz, podczas przerwy się nie obijam.
Pytają cię jeszcze o "Mam talent!"?
Na szczęście nie. Już nikt nie chce wiedzieć, jak bardzo moje życie zmieniło się po tamtym programie [śmiech]. To oczywiste, że się bardzo zmieniło.
Jak patrzysz z pespektywy dwóch lat na tę błyskawiczną popularność, która stałą się twoim udziałem? Nie przytłoczyła cię?
Zupełnie nie. Jestem po prostu bardziej znany i mam więcej pracy. Nadal robię to, co lubię najbardziej, i to jest piękne.



Magda

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz